To nie tak – 79. Naprawdę musiałeś?

Był juz wieczór, kiedy Peter dotarł na spotkanie ze swoim kochankiem. Cieszył się, że ten się na niego nie obraził za nagłe odwołanie randki i chciał się z nim jeszcze dziś spotkać. Umówili się w parku, bo ten o tej porze był praktycznie pusty, nie licząc zamieszkujących go zwierząt. Tylko czasami ktoś się przez niego przewinął.
– Cieszę się, że jednak znalazłeś dla mnie dzisiaj czas – powiedział Tommy, popalając papierosa, który ostatnio stał się jego nieodłącznym atrybutem. Czytaj dalej

Reklamy

To nie tak – 78. Cała prawda

Anthony zsiadł z motoru i nieśpiesznym krokiem podążył do umówionego miejsca. Przy stolikach przed budynkiem siedziało kilka osób. Przy jednym z nich siedział samotnie brunet średniego wzrostu i przeciętnej budowy, popijając latte i skubiąc szarlotkę, do którego też podszedł. Odsunął krzesło i już miał siadać, ale powstrzymał go głos bruneta. Czytaj dalej

To nie tak – 77. Nie okłamuj mnie

Wieczorem, dzień po bardzo niepokojącym zachowaniu przyjaciółki, Lucy postanowiła ją odwiedzić. Pod blok podwiozła ją Meg, z którą spędziła popołudnie i obiecała, że ją odbierze, jeśli tylko będzie taka potrzeba. Miała nadzieję, że zastanie w domu Bethanee, bo postanowiła jej złożyć niezapowiedzianą wizytę. Zapukała do drzwi i w napięciu czekała, aż przyjaciółka jej otworzy. Czytaj dalej

To nie tak – 75. Aż tak nieodpowiedzialny

Minęły dwa tygodnie od imprezy u Kurta. Nadszedł czas sesji egzaminacyjnej. Grupka przyjaciół stała przy oknie pod salą i czekała na kobietę, która miała przeprowadzić jeden z wielu czekających ich egzaminów.
– Nic nie umiem na ten głupi egzamin. Nie mogłam się w ogóle skupić na nauce – burknęła Bethanee i poprawiła białą bluzkę. Czytaj dalej

To nie tak – 74. Nikomu nie powiem

Dochodziła dziesiąta wieczorem, a przyjęcie u Kurta i Jacoba wciąż trwało. Niektórzy jednak powoli zbierali się do domu.
– Nie zostaniecie nawet chwilę dłużej? – zapytał Kurt Petera, który właśnie skończył swojego drinka i podniósł się, by pożegnać się z tymi, którzy jeszcze zostają i zgarnąć tych, z którymi miał jechać do domu, czyli Bethanee i Joshem. Czytaj dalej

To nie tak – 73. Im nas więcej, tym weselej

– Nareszcie koniec – westchnął Philip, rozsiadając się na kanapie. Odchylił głowę do tyłu i wpatrzył w sufit. Cieszył się, że Larry został skazany, ale według niego to piętnaście lat, to i tak za mało za to wszystko, co przez niego wycierpiał i co zrobił Victorii.
– Dokładnie. Mam nadzieję, że drań nawet nie będzie próbował się odwoływać, bo nie mam zamiaru więcej oglądać jego parszywej mordy – powiedział Anthony i usiadł okrakiem na udach kochanka. Czytaj dalej

To nie tak – 72. Pożałujesz tego

– Musimy pogadać – powiedziała Victoria, po czym zeskoczyła z kolan brata i pociągnęła zaskoczonego chłopaka na górę, by nikt nie słyszał ich rozmowy.
– Czego chcesz? Wiem, że mnie nie lubisz, dosyć wyraźnie to okazujesz, ale chyba nie masz zamiaru mnie bić, co? – zapytał trochę zaniepokojony.
– Mówiłam, że pogadać. Nie mam zamiaru cię bić – powiedziała, trochę uspokajając chłopaka, ale zaraz dodała – Przynajmniej na razie – ponownie, wzbudzając w nim lekki niepokój. Czytaj dalej

To nie tak – 71. Druga szansa

– Wiele się wydarzyło, miałem wzloty i upadki, z naciskiem na to drugie, ale już praktycznie nie myślę o tym, by robić to z kimś poza moim ukochanym Anthonym – mówił Philip na spotkaniu SA. – Kiedyś przez traumatyczną przeszłość i przytłaczające problemy uciekałem w seks. Postanowiłem jednak już więcej nie uciekać, tylko stawić temu czoła. Zarówno przeszłości, jak i problemom. Czytaj dalej

To nie tak – 70. Obrońca sprawiedliwości

Piątek przyszedł nadspodziewanie szybko. Anthony właśnie szykował się na zebranie w szkole Victorii, ale nie miał pojęcia, jak zacząć niepokojący go temat. Dziewczynka milczała jak zaklęta, nie mając zamiaru zdradzić najmniejszego szczegółu z tego, co dzieje się za murami szkoły. Wiedział tylko tyle, ile się sam domyślał. To nie było nic pewnego. Czytaj dalej